Nie musisz rzucać wszystkiego i wyjeżdżać w Bieszczady

Nie musisz rzucać wszystkiego i wyjeżdżać w Bieszczady
Chociaż… jeśli czujesz, że właśnie tego potrzebujesz, to kto wie? 🙂
Zmiana nie zawsze musi oznaczać rewolucję.
Znam ten moment, kiedy coś w życiu przestaje grać. Niby wszystko jest na swoim miejscu. Jeszcze niedawno było dobrze, a jednak pojawia się poczucie, że coś się rozmyło. Jakby zniknęła lekkość, sens albo ekscytacja, które kiedyś były naturalną częścią codzienności.
I nie musi dotyczyć to całego życia. Czasem wystarczy jeden obszar – praca, relacja, sytuacja rodzinna czy przyjaźń. Problem polega na tym, że kiedy jeden z ważnych filarów zaczyna się chwiać, bardzo często jego wpływ odczuwamy również w innych obszarach.
Masz już dość. Jesteś zmęczona. Czujesz, że nie chcesz dłużej funkcjonować w ten sam sposób.
Ja przez długi czas miałam tak z życiem zawodowym.
Byłam przekonana, że wypaliło mi się serce do nieruchomości. Dziś widzę, że słowo „wypalenie” było trafne, ale nie do końca rozumiałam wtedy jego źródło. Bo można się wypalić wtedy, kiedy przez bardzo długi czas płonie się zbyt mocno. Kiedy daje się z siebie więcej, niż ma się przestrzeni na regenerację.
Patrząc z perspektywy czasu, wiem już, że nie wypaliły mnie nieruchomości. Wypalił mnie system pracy, który sama sobie stworzyłam.
Kiedy zaczęłam odczuwać kryzys, nadal działałam dokładnie tak samo. Ze strachu. Z przyzwyczajenia. Z przekonania, że przecież nie można się poddać. Klienci przychodzili, wyniki były dobre, wszystko się kręciło. Z zewnątrz wyglądało to jak sukces. W środku czułam jednak, że chcę czegoś więcej.

To nie praca mnie wypaliła. To ja wypaliłam się w pracy.
Praca, która przez lata była moją pasją, przestała mnie inspirować. Nie było już flow. Było za to coraz więcej zmęczenia i wewnętrznego napięcia. Najtrudniejsze było to, że rezultaty nadal się zgadzały. Słyszałam w głowie: „Powinnaś się cieszyć. Przecież świetnie ci idzie. Masz polecenia. Inspirujesz innych”.
Tylko że mnie sama ta praca przestała inspirować.
Był moment, kiedy chciałam rzucić wszystko. Zamknąć ten rozdział raz na zawsze. Dokładnie rok temu, jadąc na letni krąg Summer Manifestation do Warszawy, zaczęłam nawet pisać e-book „Wyznania Agentki”. Miał być pożegnaniem z branżą. Do dziś czeka na dysku komputera.
I już wiem, że nie będzie pożegnaniem.
Będzie historią drogi, doświadczeń i lekcji, które zebrałam po drodze.
Bo ostatecznie nie wyjechałam w swoje metaforyczne Bieszczady.
Zamiast tego zaczęłam słuchać siebie.
Jeśli zauważyłaś, jak często używam słowa „czułam”, to nie jest przypadek. W ostatnich latach dałam sobie przestrzeń na zauważanie emocji. Na rozpoznawanie ich i przeżywanie bez oceniania. Zaczęłam obserwować, gdzie w ciele pojawia się napięcie, a gdzie spokój. Gdzie jest opór, a gdzie radość.
Pomagały mi w tym medytacje, spacery, moje ukochane „wietrzenie czerepu”, ale także sesje Light Healing, dzięki którym mogłam zatrzymać się głębiej przy tym, co naprawdę próbowało zwrócić moją uwagę. To właśnie wtedy zaczęłam rozumieć, że emocje nie są przeszkodą. Są informacją.
Badania z obszaru psychologii i neuronauki pokazują, że praktyki rozwijające uważność pomagają regulować układ nerwowy, obniżać poziom stresu i zwiększać kontakt z własnymi potrzebami. A kiedy wracamy do kontaktu ze sobą, łatwiej podejmujemy decyzje, które są zgodne z tym, kim naprawdę jesteśmy.
Wraz z tym procesem zaczął pojawiać się zdrowy dystans. Przestałam chcieć wszystko burzyć. Zamiast tego postanowiłam zbudować most między sobą a nowymi możliwościami. Między tym, kim byłam, a tym, kim się staję.
Bo ja zdecydowanie bardziej wierzę w ewolucję niż rewolucję.
Przyjrzałam się swojemu harmonogramowi. Zobaczyłam, gdzie mogę odzyskać przestrzeń na to, co naprawdę mnie pasjonuje, jednocześnie zachowując bezpieczeństwo finansowe dzięki temu, co już dobrze znam.
Podjęłam prostą decyzję.
Nie osiem czy dziesięć aktywnych nieruchomości.
Dwie lub trzy.
Reszta czasu? Warsztaty. Rozwój. Light Healing. Regeneracja. Tworzenie. Bycie bliżej siebie. Życie.
Bo bardzo często, planując wielkie zmiany, zapominamy, że życie dzieje się właśnie teraz. Nie wtedy, kiedy wszystko będzie gotowe. Nie za rok. Nie po kolejnym kursie, certyfikacie czy zmianie pracy.
Dokładnie teraz.
Dlatego podarowałam sobie czas. Bez presji natychmiastowego odchodzenia. Bez presji szybkiego budowania czegoś nowego. Bo najłatwiej jest zmienić dekoracje i powtórzyć ten sam schemat.
Możesz mieć pracę marzeń i znowu zrobić z niej kołchoz.
Naprawdę możesz.
Dlatego nie zmieniłam wszystkiego.
Zmieniłam system.
Dopasowałam go do tego, kim jestem dzisiaj i do tego, kim krok po kroku się staję.
Ćwiczenie dla Ciebie
Zatrzymaj się na chwilę i odpowiedz sobie na trzy pytania:

Nie szukaj od razu wielkiej odpowiedzi. Czasem jeden mały krok otwiera drzwi do zupełnie nowego kierunku.
A jeśli czujesz, że jesteś właśnie w takim miejscu…
Jeśli czujesz zmęczenie, zagubienie albo wiesz, że coś w Twoim życiu domaga się zmiany, ale nie chcesz przechodzić przez ten proces sama, zapraszam Cię do pracy 1:1.
Podczas naszych spotkań nie skupiamy się wyłącznie na problemie. Skupiamy się przede wszystkim na tym, co chcesz mieć zamiast niego. Na kierunku, który jest zgodny z Tobą. Na odzyskaniu kontaktu ze sobą, swoją intuicją i własną energią do działania.
Bo czasem nie potrzebujesz kolejnej rewolucji.
Potrzebujesz przestrzeni, wsparcia i procesu, który pomoże Ci odnaleźć własną drogę.
👉 Poznaj sesje indywidualne i sprawdź, czy to przestrzeń dla Ciebie: <kliknij>

